piątek, 15 marca 2013

weekendzik :)

dżeem dobry :3
Zacznę od przeprosin. Nie było mnie tak długo z powodu ... uwaga ... NAUKI ! tak. Zaczęłam się uczyć. W sumie nie miałam wyjścia. Musiałam nadrobić kilka rzeczy. Zresztą wspominałam o tym w poprzednich notkach. Dzisiejsza będzie dosyć krótka, nie będę się rozpisywać. Jutro postaram się dodać ciekawszą. Z moją siostrą w roli głównej ;P bójcie się. :D
W tym tygodniu w sumie całkiem spoko. Ale zauważyłam, że popadam w szarą rzeczywistość. ZNOWU !
Wygląda to mniej więcej tak : pobudka do szkoły, szkoła, nie ogar, dom, praca domowa, laptop, kąpiel i spanie. A w weekend: sprzątanie, czasem może gdzieś wyjdę i tyle. Nie wiem, może życie tak ma wyglądać, a ja tylko wybrzydzam? Nie wiem.
Mam kolejną rozprawkę do napisania. Dziś jedną oddałam i kolejna do napisania. Temat " jedyną rzeczą, której należy się lękać jest sam lęk ". Zupełnie nie wiem o czym będę pisać, bo nigdy nie zastanawiałam się, czego tak naprawdę się boję. A może to znowu ja jestem inna i powinnam o tym myśleć? Znowu nie znam odpowiedzi na własne pytanie.
Kończąc już to moją notkę, którą piszę od godziny i kilku minut, obiecuje, że jutrzejszy wpis będzie ciekawszy :)
papatki :D
nie chce mi się szukać innego . ;x

niedziela, 3 marca 2013

Koniec weekendu :c

Cześć. :3
Krótki ten weekend. :c Nic nie zdążyłam zrobić. Miałam tyle planów, a wykonałam tylko jeden- zrobiłam zadanie z polskiego._.
Wczoraj. Od rana ogarnianie domu. Była taka śliczna pogoda, tak cieplusio było, a ja w domu sprzątałam. 
Później pojechałyśmy do Czechowic, wziąć kolejne rzeczy z mieszkania. Jeszcze kilka pudeł i koniec :)
Spotkałam się z Klaudią. Przyjaźniłyśmy się w podstawówce. W pierwszej klasie sobie jakby zapomniała o mnie i teraz się jej nagle przypomniało. Irytują mnie tacy ludzie, ale w sumie i tak nie miałam nic lepszego do roboty, bo Mikołajczyk nie mogła. Spotkałam się z nią. Byłam lekko zszokowana, jak powiedziała, że najchętniej by zmieniła szkołę. Ale nie dziwie się. Ona w tej szkole nie ma prawie nikogo. Wszystkie dziewczyny z podstawówki się od niej odwróciły, bo kolegowała się z jakimiś laskami z klasy. Ja zostałam po jej stronie, ale ona mnie miała gdzieś, to też sobie z nią dałam spokój. Przez pierwszy rok gimnazjum, raz się może widziałyśmy i raz może pisałyśmy. I w drugiej klasie się jej wzięło na stare znajomości. 
Tak czy inaczej spotkałyśmy się wczoraj na jakieś 30 min, bo musiałam wracać. Ponarzekała sobie i poszła.
Przyszłam na Wyspiańskiego i pojechałyśmy do Zabrzega. 
Dziś wstałam po 8. Miałam iść do kościoła, ale źle się czułam. Za niedługo zbieramy się i jedziemy do dziadków. Biba będzie ;P 
Miałam się zobaczyć z Kasiakiem, ale ma jakąś msze z harcerstwa, później jakiś reportaż i się nie zobaczymy. :C 
Jutro już do szkoły. Szczerze pisząc, to nie jestem jakoś smutna i przygnębiona z tego powodu. Nawet się cieszę. :) Ale tylko dlatego, że zobaczę się z niektórymi osobami. :3 
Kończę już. A Wy jak? Bardzo przygnębieni z powodu końca weekendu? :)

jakaś tam focisza na the end :3
Do następnej. Pa ;*

piątek, 1 marca 2013

nowa szkoła, nowi ludzie, nowe znajomości, nowe zauroczenia?

Siemka :)
Zacznę od tego, że dziś kompletnie nie mam weny do pisania czegokolwiek, ale jest to jedyny dzień w tym tygodniu kiedy mam na to czas. Mam nadzieję, że aż tak się nie zanudzicie ;)
Zacznijmy od tego wyczekiwanego dnia, mianowicie pierwszego dnia w mojej nowej szkole.
Przyszłam do szkoły z mamą. Miałam  iść sama, ale trzeba było coś jeszcze załatwić itd. Podjechałyśmy pod szkołę i zaczęłam się denerwować  Wiedziałam, że nie mam czym, a mimo to brzuch mnie bolał z nerwów. Poszłyśmy do sekretariatu, wchodząc pomyślałam sobie, że skoro jeszcze trzy osoby mają dojść do mojej klasy to pewnie tam już są, ale gdy weszłam do środka i pani dyrektor powiedziała, że nikt oprócz mnie nie dochodzi, nogi zrobiły mi się jak z waty. Chciałam stamtąd wyjść,  poczułam, że ta siła, która się kumulowała we mnie przez ten tydzień nagle znikła. Wtedy zaczęłam się naprawdę bać  Zresztą jak się później okazało nie potrzebnie. Pierwszą naszą lekcją był W-F. Weszłam do szatni i się zaczęło. Podeszły do mnie dziewczyny z mojej klasy i zaczęły się przedstawiać  Byłam w takim szoku, że nie zapamiętałam ani jednego imienia, ale był to szok taki miły, bardzo miły. Po wuefie poszliśmy pod klasę języka polskiego i dopiero wtedy się wszystko zaczęło. Całkiem nieznani mi ludzie zaczęli do mnie podchodzić i się przedstawiać  Oczywiście było mnóstwo pytań, skąd przyszłam, dlaczego, gdzie mieszkam itd. Kolejna niespodzianka w tym dniu. Byłam po prostu zachwycona! Mój zachwyt tą szkołą skończył się nieco, po lekcji polskiego. Miałam nadzieję, że będzie to moja ulubiona lekcja, tak jak było to w poprzedniej szkole. Niestety nie. Wręcz znienawidziłam ten przedmiot...
Później było już tylko lepiej. Znowu przerwa, znowu nowe znajomości, religia, matma, angielski i do domciu.   Pierwszy dzień minął bardzo szybko z czego się bardzo cieszyłam, bo wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Następne dni mijały równie szybko i fajnie.
Jest piątek, pierwszy tydzień szkoły za mną. Nie żałuję ani trochę, że się przepisałam. Ba! Jestem z siebie dumna, że się odważyłam. Zobaczymy jak będzie później, ale już mam mnóstwo ludzi, na których mogę liczyć i którzy mi pomagają się odnaleźć itd. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo gdyby nie oni, nie wiem jakbym sobie dała radę.
Dużo osób się mnie pyta " jak tam nauczyciele? "
Przyznam, że w poprzedniej szkole byli o niebo lepsi. Z humorem, energią itd. Tutaj nie są źli, ale mogłoby być lepiej. Możliwe, że to dzięki temu, że do tamtych się przyzwyczaiłam, a tych niezbyt jeszcze znam. Pożyjemy zobaczymy.
Jeśli chodzi o zaległości...
Przyznam, że mam tego dużo:

  • przeczytanie i przygotowanie się na sprawdzian z Zemsty i Pana Tadeusza [ I i II ksiąga] 
  • przerobienie całej książki [oprócz jednego działu] z fizyki
  • przerobienie trzech tematów z biologii
  • cała Europa do wykucia z geografii
  • notatki z historii do wykucia 
I jeszcze na dziś miałam przynieść rozprawkę, która nie poszła mi dobrze i czuje, że będę ją musiała poprawiać.
Ale teraz zaczynamy weekend i koniec o szkole! :3
Jutro brak planów. Może Mikołajczyk..
W niedzielę Kasiak.
I tyle. Szybko minie weekend, ale póki co żyje teraźniejszością :3
Właściwie to tyle, co chciałam napisać. Mam nadzieję, że aż tak Was nie zanudziłam.
Także do następnego :)


zdjęcie jeszcze z jesieni. :3